"Tawacin" nr 66 (12/2004)

Zwierzenia Cienia

100. Bycie indianistą bywa nie tylko interesujące, ale i dochodowe. Podobnie jak niemała już grupa uczestników Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian, nie raz się o tym przekonałem. I nie raz sam skorzystałem. Najpopularniejsze ostatnio sposoby zarabiania przez indianistów to prowadzenie “indiańskich wiosek” oferujących edukację i zabawę oraz komercyjne występy grup folklorystycznych prezentujących indiańskie tańce i śpiewy oraz towarzyszące im stroje i akcesoria. Obu tym formom działalności towarzyszy zwykle – popularna także jako działalność zarobkowa sama w sobie – sprzedaż wyrobów rękodzieła. Mam nadzieję, że nie jestem odosobniony w przekonaniu, iż jednym z warunków zarabiania na indiańskich zainteresowaniach jest szeroko pojęta etyka prowadzonego biznesu.

101. Dobrze, gdy wyrób i handel wyrobami rękodzieła ma zarazem charakter działalności wspierającej Indian (czyli konkretne osoby) ekonomicznie lub popularyzującej dorobek Indian jako takich. Są ludzie, którzy przywożą do Polski autentyczne wyroby rękodzieła tubylców z obu Ameryk. Gdy oferowane przez nich ceny są godziwe a łańcuch pośredników krótki – dają oni zarobić Indianom, a nam – przybliżają ich kulturę. To samo dotyczy oferowanych czasem wyrobów dawnej i współczesnej sztuki indiańskiej (z legalnych źródeł). Z drugiej strony znam też osoby, które w oparciu o tradycyjne indiańskie techniki i wzornictwo tworzą w Polsce wyroby, które wysyłają do Europy Zachodniej i Ameryki. Zapewne nie odbierają one chleba indiańskim twórcom rzeczy z certyfikatami autentyczności (a raczej azjatyckim twórcom tanich imitacji) i pomagają zaspokoić spory na świecie popyt na wartościowe wyroby tradycyjnego rzemiosła. Jest bowiem smutną prawdą, iż żmudną robotą z koralikami czy quillem w rezerwatach chcą zajmować się tylko nieliczni. Bywa więc i tak, że rzeczy “made in Poland” wzbogacają ich ofertę handlową, wyróżniają się jakościowo i - jako wzorcowe - trafiają do muzeów i galerii. Tak pojmowana “globalizacja handlu” może - pod warunkiem opłacalności i etyczności biznesu - przynosić korzyści obu stronom, niezależnie od kierunku przepływu wyrobów określanych (i uznawanych) za “indiańskie”.

102. Jako dostawcy i odbiorcy rozmaitych indianistycznych towarów (i usług) nierzadko stajemy przed pokusą pójścia na łatwiznę, obniżenia poziomu, czy drobnego fałszerstwa. Apelowanie o etykę i uczciwość może brzmieć śmiesznie, gdy wśród ludzi łamiących wszelkie zasady chcemy zarobić na chleb i mleko dla dziecka - robiąc to co umiemy i lubimy. Ale bez elementarnej uczciwości nie ma przecież mowy o żadnej przyjaźni. Bez wspierania interesów Indian i zabiegania o dobrą opinię o nas samych nie będzie PRPI. Nie wciskajmy więc łatwowiernym klientom (a zwłaszcza dzieciom) kitu z pierwszej lepszej hurtowni (wiem, że niektóre nasze “indiańskie wioski” odrzucają takie oferty), nie szpećmy swoich stoisk “wyrobami indianopodobnymi” (jest sporo pozytywnych przykładów) i sami zastanawiajmy się, co i od kogo kupujemy.

103. Moje uwagi odnoszą się oczywiście także do zarabiania na sprzedaży czasopism i książek o tematyce indiańskiej. I tu także obowiązują (a przynajmniej powinny) podobne normy etyczne, obejmujące rzetelne informowanie, pierwszeństwo dla indiańskich autorów, poszanowanie praw autorskich, wynagradzanie twórców, dbałość o jakość i godziwe ceny. Tak jak w handlu innymi towarami z etykietką “indiańskie”, nie zawsze są to zasady proste i osiągalne. Ale jeśli czujemy się przyjaciółmi Indian, mamy prawo wymagać, by żaden handel nie był jedynie bezmyślnym (wręcz nieetycznym) “zarabianiem na Indianach”, niezależnie od tego, czy prowadzący ją identyfikują się z PRPI, czy nie. I mamy oczywisty obowiązek wymagania tego od samych siebie. Pamiętajmy o tym po obu stronach kramików z wyrobami w wioskach, na zlotach i festynach. Bo choć bycie indianistą miewa sporo zalet i może dawać wiele korzyści, to nie wszystkie one są przeliczalne na pieniądze. W zdominowanym przez dobra materialne świecie warto nie zapominać, że tym co najcenniejsze może też być bezinteresowna przyjaźń i szacunek innych, poczucie satysfakcji, lub wewnętrzna równowaga i spokój - nie bez powodu zwany świętym.

Cień